Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/ten-umrzec.ustka.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
dziwko”, pochylajac sie nad moim łó¿kiem. Ale kiedy wstałam

Walczył z tymi samymi zakazanymi pragnieniami, co ona.

dziwko”, pochylajac sie nad moim łó¿kiem. Ale kiedy wstałam

mężczyźnie, który prawdopodobnie był ojcem jej jedynego dziecka.
du¿ym przyjeciu.
wielkiej namietnosci znowu staneły jej przed oczami. Jednak
swoich dzieci. Odniosła wra¿enie, ¿e nigdy nie był jej
te¿ zdecydowac, komu rzeczywiscie mo¿e zaufac. -Wiec...
Wzięła głęboki oddech, ale nie potrafiła znaleźć słów. Wrona załopotała czarnymi skrzydłami i usadowiła się na
publicznym, akt wandalizmu czy...
Nick wzruszył ramionami.
znikneło teraz, jednak w jej pieknym ciele wcia¿ jeszcze kryło
Patrzyła w górę, przez gałęzie drzew, na gwiazdy, które szybko znikały. Nadciągały chmury. Grzmoty, które
koszula. Otworzył drzwi i korytarzem, na którym migotały
- Może się zrobić nieprzyjemnie. - Miał ponury wyraz twarzy.
Chciała tylko załatwić swoje sprawy i się wynieść.
- Nie wiem. - Objął ją mocniej i wybuchnął śmiechem. - Ale uwierz mi, Shelby, nigdy nie pomyślałbym o tobie

palcami gładki, niemal regularny kształt czworościanu. Jak mała

uboczu, z dala od ludzi czekających na swoje bagaże. Wyraz jego
trwała dokładnie trzy uderzenia serca.
chwili. - To było... coś dobrego.
Ostatecznie przegrała walkę, odrzuciła głowę do tyłu, poddając się
Milla ucieszyła się, widząc go mniej więcej takim, jakim był
19
mamy? Nie, pewnie zostały niebieskie, dokładnie jak u Davida.
- Chciałam... się przejechać. - W środku nocy? W deszczu? - Nie starał się nawet udawać, że jej wierzy. - To idiotyzm. Nawet jak na ciebie. - Ja... - Co? - Twarz Briga była tak blisko niej, że jego gorący oddech pachnący dymem, pieścił jej twarz. - Miałam zamiar jechać cię szukać. - Dotarło do niej, że cały czas go trzyma. Jej ręce spoczywały na ramionach chłopaka. Przysunął się bliżej, zmniejszając i tak niewielką odległość między nimi. - Mnie? - Żeby cię ostrzec. Przed Derrickiem. - Dam sobie radę z Derrickiem. - Mówiłam ci, że on... on ma broń. Brig przesunął dłonią po jej szyi. Cassidy poczuła mrowienie, gdy palce chłopaka dotknęły jej skóry. - Chciałaś mnie ochronić? - Jego głos był niski. I zmysłowy. - On jest niebezpieczny. Brig był tak blisko niej, że ledwie mogła oddychać. Słyszała bicie własnego serca. - Ja też. - Długim palcem zadarł jej brodę i pocałował ją. Jedna chwila wystarczyła, żeby Cassidy stopniała. Jego język przyparł szturm do jej ust, a ona chętnie je rozchyliła. Jak kwiat, który otwiera w słońcu kielich. Brig otoczył ją ramionami. Nogi się pod nią ugięły i prawie się rozpłynęła. Usta Briga były szorstkie, łakome i zachłanne. Było jej gorąco, strasznie gorąco, a ręce Briga tylko wzmagały ogień, który płonął pod jej skórą. Kochaj mnie, błagała w milczeniu. Proszę, Brig, kochaj mnie. Przywarła mocno do niego, chcąc więcej. Wiedziała, że tylko jego dotyk jest w stanie wzbudzić w niej pragnienie, które przyprawia ją o dreszcze. Niecierpliwie zdarł z niej bluzkę, a ona zajęła się guzikami jego koszuli. Jej piersi wyskoczyły ze stanika i ocierały się o jego owłosioną klatkę piersiową. - Cassidy - wyszeptał zdławionym głosem, jakby chciał przestać, ale nie mógł znaleźć w sobie tyle siły. Rozpiął jej biustonosz i piersi Cassidy znalazły się w jego spragnionych szorstkich dłoniach. - Cassidy, słodka, kochana Cassidy. Zaczął pieścić kciukami brodawki, które stwardniały i nabrzmiały. Krew w niej wrzała. Uklęknął i zaczął ją całować, a potem ukrył twarz w jej piersiach, przyciskając miękkie ciało do swoich policzków. Cassidy zaczęła odczuwać ból głęboko w środku. Z jej ust wydobył się jęk. Zmierzwiła jego włosy i przyciągnęła go bliżej do siebie. Jego gorący oddech dotknął brodawki. Brig ujął ją w usta. Cassidy miała nogi jak z waty. Całował ją, dotykał i obejmował jej pośladki. Ból przerodził się w nieodparte pragnienie, które wzbierało między jej nogami. Poczuła, że Brig odpina guzik jej szortów i usłyszała odgłos rozpinanego zamka, który chętnie poddał się jego rękom. Spodenki Cassidy opadły na ziemię. Brig ukrył twarz w jej łonie, drażniąc oddechem delikatną skórę. Dłońmi pieścił wewnętrzną stronę jej ud. - Pragnę cię - powiedział ochrypłym głosem. Jego wilgotne usta niosły ze sobą obietnicę. Czule dotykał jej jedwabistej skóry, a gorący oddech przenikał przez delikatną tkaninę majtek. Drżała w środku. Jej serce wyrywało się do niego. - Chcę cię, Brig. - Nie! Nie masz nawet pojęcia, czego chcesz. Ty masz... ty masz... Boże, ty masz dopiero szesnaście lat! - Kochaj się ze mną. - Ja... ja... nie mogę. - Oderwał od niej ręce i odchylił głowę, mrużąc oczy. Wzdrygnął się i wziął głęboki oddech, chcąc stłumić w sobie palące go pożądanie. - Przez Angie? - Co? Angie? - Otworzył szeroko oczy. - Nie... - Ugryzł się w język. - Nie? - Nie miała odwagi uwierzyć, że oparł się jej siostrze. Chciała dać mu siebie, swoje dziewictwo, swoją miłość, a na drodze stawała Angie. Łzy wstydu nabiegły jej do oczu. - Ona nie ma z tym nic wspólnego. - Ale przecież powiedziałeś, że ty i ona... - Skłamałem - przyznał się, niecierpliwym ruchem odgarniając włosy z twarzy. - Skłamałem. Żebyś dała mi spokój. - Ale widziałam was razem przy basenie... - Widziałaś to, co chciałaś widzieć. Rozpaczliwie pragnęła mu wierzyć. Z całej siły uchwyciła się tych słów. Osunęła się na kolana, ujęła jego twarz w dłonie i pocałowała go, długo i namiętnie. - Nie rób tego, Cassidy - ostrzegł ją.
Milli.
powodów, które sama sobie przedstawiła... nie powiedziała nic.
nie musiał się przedstawiać.
telemarketing. Chodzi o pani adoptowanego syna.
- I żaden z was nie czuł wewnętrznej potrzeby, by pielęgnować
północny wiatr. Milla, zbierając się do wyjścia, odłożyła więc na bok

©2019 ten-umrzec.ustka.pl - Split Template by One Page Love